Posty

Robin

Robin (Richard ‘DQ’ Grayson) – top of the top, lider liderów, przywódca przywódców. Obrońca Tytanów, patrolujący Wieże średnio 25 razy na minutę. Głęboko uzależniony od kofeiny i żelu do włosów. Gdyby nie codzienna pielęgnacja owłosienia czaszki i nie tylko, panowałby tam styl „na barana”, czyli tzw. trwała ondulacja. Nigdy nie mówi głośno o swoich dziwnych maniach, jednakże patrząc na jego obcisły strój, lubi ucisk tu i ówdzie. Jego związki z mężczyznami i kobietami nie są do końca jasne. Jak wynika z licznych fotorelacji internetowych łączy go zażyła więź z niejakim Dedpulem aka Sleeejdem. Jednak są to tylko pomówienia. Nic z tych rzeczy nie miało i nigdy nie będzie mieć miejsca. Jedynym słusznym obiektem westchnień młodego Dicka wydaję się być Tamaranka imieniem Koriand’r. Wydawać by się mogło Tak! W końcu to właśnie miłość!, ale nie, nie, moi drodzy sprawy nigdy nie idą po myśli tak jakby miały iść – czytaj – sprawa się rypła. Jak donoszą dwie najbardziej godne zaufania osoby w ...

Rozdział czwarty

Richard Zatrzasnęła przede mną drzwi, usprawiedliwiając się zachowaniem Kori. Odrzuciła mnie akurat, kiedy Garfield i Victor przechodzili korytarzem z torbami wypełnionymi po brzegi jedzeniem. O ile wcześniej nie było tylu niepotrzebnych szeptów, teraz tą sceną dała im kolejny pretekst do domysłów. Mogłem tylko przypuszczać jak idiotyczne pomysły krążyły im teraz po głowach. Najpierw potajemny romans, o którym dowiedziała się Star, a teraz kłótnia żeby wszystko zatuszować. Spojrzeli na mnie litościwie. Nie byłem w nastroju do rozmów, a tym bardziej nie miałem ochoty wysłuchiwać ich komentarzy. Chciałem im powiedzieć, że widowisko skończone, ale Vic uprzedził mnie, klepiąc moje ramie. – No, stary, nie ma się czym przejmować. – uśmiechnął się półgębkiem – Wszystko się jakoś wyjaśni. – mówił, zerkając na Garfielda. – I niedługo wróci do normy. Zmierzyłem ich wzrokiem, byłem gotowy stanąć przede wszystkim w obronie Rachel. Mnie nie ruszały ich ploteczki, ale widziałem, że Rae...

Rozdział trzeci

Rachel Naprawdę starałam się skupić, bardzo potrzebowałam medytacji. Chciałam oderwać się od rzeczywistości i uwolnić od umysł od wszystkich zbędnych bodźców. Od rana odsunęłam zasłony, tak jak kazał lider, przez co w moim pokoju było niesamowicie duszno. Wszędzie unosił się uwięziony w pościelach zapach nocy spędzonej z Richardem. Nawet otwarte na oścież okno nie wniosło tu powiewu świeżości. Musiałam odetchnąć. Wbiegłam po schodach na dach, od razu łapiąc zadyszkę. Moja kondycja to żart. Oparłam ręce o kolana, próbując w tej pozycji uspokoić serce i złagodzić ból w klatce piersiowej. Wiele bym dała za możliwość skorzystania z teleportacji. Nie jestem pewna czy udałoby mi się zapanować nad sobą, dlatego wolałam uniknąć jakiegokolwiek korzystania ze swoich zdolności. Chcąc uratować przede wszystkim Tytanów, musiałam się ograniczyć. Powoli prostowałam plecy, ogarniając wzrokiem bezkres otaczającej mnie wody. Wiatr pochlastał mnie po twarzy, ciągnąc za trzepoczącą pelerynę. Jaki...