Posty

Rozdział szósty

Victor Całe popołudnie ślęczałem nad wynikami Garfielda. Byłem tak skupiony na niezrozumiałych zmianach, które zachodziły w jego organizmie, że całkowicie zapomniałem o reszcie świata. Odnotowałem tylko Starfire, która cicho wleciała do skrzydła z obiadem na tacy. Jak się domyślałem zdążyła przeszukać całą wieżę nim przyszła jej na myśl część szpitalna. I Richarda, który przyszedł z rozciętą dłonią w poszukiwaniu apteczki, próbując przy tym wyglądać na niezainteresowanego tym, co tak bardzo przykuło moją uwagę. Wreszcie opadłem zrezygnowany na fotel, chwytając w dłonie puszkę z zimnym napojem gazowanym. Wziąłem kilka dużych, szybkich łyków, aż zmroziło mi mózg. Obróciłem ją w dłoniach. Nie byłem w stanie stwierdzić jak się tu znalazła. Mogłem jedynie zgadywać, że to Kori podrzuciła mi ją, kiedy sprawdzała czy nadal siedzę wgapiony w monitor. I gdybym miał ludzkie dłonie, dałbym sobie jedną uciąć, że faktycznie przyszła to sprawdzić. Uśmiechnąłem się na samą myśl o jej opiekuńczości...

Rozdział piąty

Richard Wyjaśniłem funkcjonariuszom jak dokładnie wyglądało nasze spotkanie z Jinx. Oczywiście pojawili się dawno po fakcie. Dlatego ucieszyłem się, kiedy wysłuchali mojej relacji i zaczęli oglądać straty. Spojrzałem z kwaśną miną na niebo, a szczęka sama mi się zacisnęła. Już dawno wzeszło słońce. To był pierwszy raz od niepamiętnych czasów, kiedy o świcie nie stałem na dachu razem z Rae. Starałem się nie brać pod uwagę czarnych scenariuszy, chociaż w mojej głowie aż się od nich roiło. Miałem rażące przeświadczenie, że akurat dzisiaj, podczas mojej nieobecności Rachel poczuła się gorzej. Byłem przez to zły nie tylko na siebie, ale również na wszystko wokół. Najchętniej dałbym upust emocjom uderzając w pierwszą lepszą rzecz, która mi się nawinie. Zacisnąłem oczy, starając się uspokoić. Prostowałem ściśnięte w pięści dłonie, rozluźniając napięcie, które przejęło nade mną kontrolę. Po chwili nieznaczna część agresji opuściła moje ciało, dając mi swobodę myślenia. Teraz jedyne czego...

Robin

Robin (Richard ‘DQ’ Grayson) – top of the top, lider liderów, przywódca przywódców. Obrońca Tytanów, patrolujący Wieże średnio 25 razy na minutę. Głęboko uzależniony od kofeiny i żelu do włosów. Gdyby nie codzienna pielęgnacja owłosienia czaszki i nie tylko, panowałby tam styl „na barana”, czyli tzw. trwała ondulacja. Nigdy nie mówi głośno o swoich dziwnych maniach, jednakże patrząc na jego obcisły strój, lubi ucisk tu i ówdzie. Jego związki z mężczyznami i kobietami nie są do końca jasne. Jak wynika z licznych fotorelacji internetowych łączy go zażyła więź z niejakim Dedpulem aka Sleeejdem. Jednak są to tylko pomówienia. Nic z tych rzeczy nie miało i nigdy nie będzie mieć miejsca. Jedynym słusznym obiektem westchnień młodego Dicka wydaję się być Tamaranka imieniem Koriand’r. Wydawać by się mogło Tak! W końcu to właśnie miłość!, ale nie, nie, moi drodzy sprawy nigdy nie idą po myśli tak jakby miały iść – czytaj – sprawa się rypła. Jak donoszą dwie najbardziej godne zaufania osoby w ...

Rozdział czwarty

Richard Zatrzasnęła przede mną drzwi, usprawiedliwiając się zachowaniem Kori. Odrzuciła mnie akurat, kiedy Garfield i Victor przechodzili korytarzem z torbami wypełnionymi po brzegi jedzeniem. O ile wcześniej nie było tylu niepotrzebnych szeptów, teraz tą sceną dała im kolejny pretekst do domysłów. Mogłem tylko przypuszczać jak idiotyczne pomysły krążyły im teraz po głowach. Najpierw potajemny romans, o którym dowiedziała się Star, a teraz kłótnia żeby wszystko zatuszować. Spojrzeli na mnie litościwie. Nie byłem w nastroju do rozmów, a tym bardziej nie miałem ochoty wysłuchiwać ich komentarzy. Chciałem im powiedzieć, że widowisko skończone, ale Vic uprzedził mnie, klepiąc moje ramie. – No, stary, nie ma się czym przejmować. – uśmiechnął się półgębkiem – Wszystko się jakoś wyjaśni. – mówił, zerkając na Garfielda. – I niedługo wróci do normy. Zmierzyłem ich wzrokiem, byłem gotowy stanąć przede wszystkim w obronie Rachel. Mnie nie ruszały ich ploteczki, ale widziałem, że Rae...