Posty

Rozdział dwunasty

  Victor   Nigdy nie przypuszczałbym, że będę prowadził, jak to określił Robin, „tajną obserwację” pod liceum dla dziewcząt. A jednak siedziałem potulnie w T-carze, krążąc po mieście w ramach patrolu. Starałem się być na tyle blisko szkoły żeby mieć oko na ewentualne pojawienie się eks Garfielda, i jednocześnie na tyle daleko żeby nie wyglądało to podejrzanie. Tak naprawdę jeszcze jakąś godzinę temu myślałem, że to jeden z nieudanych żartów sytuacyjnych Robcia, ale on tak na serio; z tą całą szkołą i siedzeniem w aucie jak ostatni zboczeniec. Podczas naszej ostatniej rozmowy o niej uzgodniliśmy, że najlepiej będzie najpierw delikatnie wybadać grunt. Nie chcemy jej niepokoić, nie chcemy żeby uciekła i zrobiła krzywdę sobie albo innym. Dlatego teraz obserwacje, później, jeśli zajdzie taka potrzeba, interwencja. A na pewno zajdzie. Byłem już nieco rozdrażniony, bo zarwałem nockę grając z Garfieldem i podczas gdy on odsypiał, ja musiałem użerać się z zadaniami wyznaczonymi przez

Rozdział jedenasty

Rachel   Nocami często nachodziły mnie nieproszone myśli, dziwne spekulacje i tragiczne wizje końca. Tak też było do niedawna i szczerze mówiąc, chwilami wolałabym żeby wróciły, żeby cokolwiek zastąpiło wspomnienia chwil, kiedy zamierałam, gdy jego palce odnajdywały moje, a roziskrzone, zielone oczy wpatrywały się we mnie z tą swoją intensywnością. Nie rozumiałam, co się ze mną działo, kiedy znajdował się tak niebezpiecznie blisko mnie, albo kiedy rzucał mi ukradkowe spojrzenia z drugiego końca pokoju. Zdradzieckie ludzkie ciało pogrywało sobie ze mną, podporządkował sobie nawet moje myśli. Jak potężnej czarnej magii potrzeba żeby zawładnąć nad jestestwem najpotężniejszej z istot? I to jeszcze on – nasz niepozorny żartowniś, zawsze gotowy do wygłupów Beast Boy. I jeszcze cholerny Cyborg z jego głupimi tekstami. Czy zauważyłam jak on na mnie reaguje? Niech ich wszystkich szlag trafi. Ta cała sytuacja doprowadzała mnie do szaleństwa, to co się ze mną ostatnio dzieje sprawia, że p

Rozdział dziesiąty

  Richard   To był naprawdę przyjemny wieczór. Prawie zapomniałem jak to jest oderwać się od narastających problemów i obowiązków. Kiedy współpracowałem z Bruce’em wszystko wyglądało inaczej, miałem więcej swobody i wolnego czasu. To mój ojciec zajmował się całą papierkową robotą, planowaniem treningów, udoskonalaniem sprzętu i wszystkim innym. Jakby tego było mało na głowie miał wychowanie i szkolenie nie tylko mnie, ale również Jason’a i Timothy’ego. Zawsze go podziwiałem, ale teraz kiedy poznałem znaczenie bycia liderem i brzemienia, które się z tym wiąże mój szacunek do niego wzrósł jeszcze bardziej, choć nie przypuszczałem, że jest to możliwe. Po tak długiej przerwie od wszelkiego rodzaju wypadów na miasto dziwnie było mi poruszać się nierozpoznawalnie wśród tłumu. Kori zdawała się nie mieć z tym żadnego problemu. Zwykłe ziemskie ubrania wyglądały na niej idealnie – zresztą jak wszystko. Lawirowała między ludźmi z uniesioną głową, narzucając mi zawrotnie szybkie tempo. O d